Dominika i Szymon

  • Miejsce : Szyb Bończyk
  • Suknia: Fulara & Żywczyk

Ślub Dominiki i Szymona miał być jednym z pierwszych ślubów zapisanych w naszym kalendarzu na 2020 rok. Dlaczego był ostatnim? Wiadomo COVID. Początki pandemii i ta wielka niewiadoma? Na kiedy przełożyć ślub? Wszyscy myśleliśmy, że jesienią wrócimy do normalności, dlatego zmiana daty na październik wydawała się ok. Prawie się udało, aby było prawie normalnie. Jak wiemy latem wszystko funkcjonowało, wesela z gośćmi się odbywały. Dominice i Szymonowi zabrakło tygodnia, aby móc zorganizować wesele jakie zaplanowali. Niestety tuż przed datą ich ślubu zostały wprowadzone obostrzenia na terenie całego kraju, które uniemożliwiały organizację wesela.

Nie było jak planowali, ale czy było gorzej? Było inaczej. Byli najbliżsi, rodzina i przyjaciele. Byli oni piękni i szaleńczo w sobie zakochani, oni którzy nie chcieli już dłużej czekać. Był Mustang. Była piękna sala. Pierwszy taniec na pustej sali z muzyką z telefonu, był magiczny, ale tego można się spodziewać gdy tańczy baletnica. Szyb Bończyk stał się też naszą scenografią do sesji, niezwykle zmysłowej i tanecznej sesji.

Choć trochę tęsknimy za większymi weselami to takie mikro śluby mają swój klimat, wszystko dzieje się w swoim tępie, wszystko możemy, nic nie musimy, jest inaczej, ale na pewno nie gorzej.

Następny Post
Paulina i Piotr | Love story in Warsaw
Your Narrative blog will appear here, click preview to see it live.For any issues click here