NASZA ISLADNIA

Tak sobie pomyśleliśmy, że od czasu do czasu na naszym blogu pojawiać się będą też takie bardziej „nasze” osobiste wpisy, z naszym mniejszych albo większych podróży. Dzięki temu będziecie mogli nas trochę lepiej poznać, dowiedzieć się czym żyjemy poza ślubami 😉

 

Islandia była naszym celem jeszcze przed pojawieniem się w naszym życiu Mikołaja. Niestety raz z braku funduszy, raz z braku czasu a to przez złe samopoczucie w ciąży nie udało się wcześniej zrealizować tego celu. Z racji tego, że planowaliśmy wyjazd z małym dzieckiem wybraliśmy termin w sierpniu, gdzie prawdopodobieństwo znośnej pogody na Islandii jest największe 😉

 

I nie zawiedliśmy się, ponieważ podczas naszego tygodniowego pobytu mieliśmy tylko jeden deszczowy dzień. To była nasza pierwsza taka daleka wyprawa z Mikołajem, dlatego postawiliśmy na spontan, nie planowaliśmy z góry co musimy koniecznie zobaczyć i ile czasu spędzimy w danym miejscu.

 

Niektóre miejsca podobały się Mikołajowi bardziej (np. pola zarośnięte mchem i lodowiec) i tam spędzaliśmy więcej czasu, a takie miejsca jak wodospady odwiedzaliśmy raczej na krótką chwilę 🙁  Wiatr i lecąca z każdej strony woda raczej nie przypadła mu do gustu 😛

 

Czy w takim razie żałujemy, że pojechaliśmy z dzieckiem? Absolutnie nie, z dziećmi po prostu podróżuje się inaczej, trzeba się siebie nawzajem nauczyć. To był taki czas 100% dla naszej trójki i spędziliśmy go bez spiny, bez ciągłego myślenia, że coś musimy, jeszcze to jeszcze tamto i ciągle goniący czas.
My wybraliśmy nieśpieszne śniadanie gdzieś pośrodku niczego, szukanie kryształków lodu i spacery pośród oszałamiających widoków. I tutaj już tak krótko, Islandia zachwyca na każdym kroku i jak szczęka nam opadła wyjeżdżając z Keflaviku tak do samego końca nie mogliśmy jej pozbierać.

 

Islandia to też miejsce z którego się wraca zawsze z uczuciem niedosytu, że jeszcze tylu miejsc nie udało się zobaczyć, że nie udało się tego wszystkiego tak naprawdę zatrzymać w kadrach.

 

 

 

Sierpień to dla nas też czas szczególny, właśnie w sierpniu 2016 roku w naszym życiu pojawił się Mikołaj. Jego 2 urodziny świętowaliśmy w Vik (okolice plaży Reynisfjara)

 

Widzicie zdziwienie Mikiego słysząc sto lat w wykonaniu kelnerów (oczywiście polaków, których na Islandii spotkaliśmy wielu)

 

Następny Post
EWA I ADRIAN | REPORTAŻ